Po co banki centralne kupują złoto?

Czy my też powinniśmy?

Czy faktycznie jest coś w plotkach, że dla bankierów złoto staje się alternatywą dla papierowego pieniądza? Jak przekonać przeciętnego Polaka 🇵🇱 do tego, że powinien trzymać i budować pewną część swoich oszczędności poprzez inwestowanie w fizyczne złoto?

Jest jeden argument nie do zbicia 💥 – bo „oni” też tak robią. „Oni” oznacza oczywiście bankierów. W tym przypadku chodzi o ryby najgrubsze , którymi są bankierzy centralni. A oni prawdopodobnie wiedzą, co robią, bo zajmują się utrzymywaniem rezerw walutowych dla całych, potężnych często krajów. Po co zatem banki centralne kupują złoto?

Złoto to dla banków centralnych część tzw. rezerw walutowych.

Żeby wytłumaczyć, do czego te rezerwy służą, trzeba najpierw odpowiedzieć na pytanie, po co w ogóle są banki centralne. Otóż są one po to, żeby bronić i pilnować wartości waluty danego kraju. Bo jeśli pieniądz jest silny i stabilny, to cały świat chce w danym kraju inwestować. Im większy popyt, tym mniejsze oprocentowanie długu i tym wyższe ceny akcji. I o to chodzi.

Dla Narodowego Banku Polskiego 🇵🇱 głównym zadaniem jest bronić wartości złotego. Dla amerykańskiego FED-u – oczywiście chodzi o wartość dolara. A przed czym banki bronią tej wartości? Przed spekulantami, zawodowymi graczami, panikarzami oraz kapryśnym kapitałem krótkoterminowym 💸, który mógłby zabrać pewną część ciała w troki niemal w jednej chwili i odpłynąć z dnia na dzień, wyprzedając walutę kraju, z którego ucieka.

Rezerwy walutowe służą właśnie temu, żeby bank centralny miał siłę reagować.

Jeśli ma w skarbcach odpowiednio dużo rezerw walutowych, to może rzucić je na rynek, żeby zrównoważyć działania spekulantów i dzięki temu utrzymać stabilność krajowej waluty .

Im silniejszy i zamożniejszy kraj 🏆, tym więcej rezerw walutowych ma jego bank centralny 💰. I czasem już sama ich wartość pokazuje spekulantom, że nie warto „grać” na zniszczenie waluty danego kraju 🎲, bo z bankiem centralnym się nie wygra.